words per minute
12
user1891380
00:00
Speed
Marcin już dawno nie miał kobiety. Wieczory spędzał na graniu w LoL'a, a nocą marzył w samotności o tym, żeby zatopić się w końcu w jakiejś ciasnej, bardzo wilgotnej szparce. To ten typ faceta, który nie znosi sprzeciwu. Jak nie dostaje po dobroci to, czego chce, to brutalnie bierze to sam. Pewnej nocy po skończonym streamie, wziął prysznic, położył się i znów zaczął marzyć. Ale tej nocy coś w nim pękło. Już dość miał marzeń i swojej prawej ręki. Postanowił wyjść na spacer. "Nocne powietrze dobrze mi zrobi" - pomyślał. Szedł uliczkami nie myśląc o niczym, chciał się zresetować. Skręcił w drogę prowadzącą do lasu. Nie było aż tak ciemno, bo o tej nocy była pełnia księżyca. Gdy wszedł już w głąb lasu, dojrzał zarys kobiecej sylwetki. Jednak nie była to zwykła kobieta. Miała ona uszy i dziwny ogon. Marcin, nie zastanawiając się długo, pobiegł w jej stronę. Gdy stał już za nią, chwycił ją za ramię, żeby odwróciła się w jego stronę. Spojrzała na niego swoim na pierwszy rzut oka niewinnym spojrzeniem. "Ahri? To naprawdę ty?" - zdziwił się Marcin. Ona tylko słodko się zaśmiała. Marcin stał i dalej nie dowierzał w to, co widzi. Nagle ona zaczęła powoli przesuwać swoją dłonią po jej bardzo kształtnych piersiach, zsuwała się coraz niżej. Lekko opuściła górną część ubrania, tak że Marcin mógł podziwiać jej sterczące sutki. Nigdy nie widział bardziej seksownych piersi. W jego spodniach było już twardo. Przysunęła się do niego i obróciła tyłem, zaczęła ocierać się swoimi pośladkami po kroczu Marcina. Czuła, jak bardzo mu się to podoba. Wtedy Marcin mocno i nagle złapał ją za biodra. Ona odskoczyła jak poparzona. Spłoszył ją. Tak pomyślał w pierwszej chwili, ale widział jej błysk w oku i bezczelny uśmiech na jej słodkiej buzi. To po prostu było jej E. To była pułapka, ale chyba Ahri nie wiedziała, z kim zadarła. Jak tylko dostrzegła gniew i pożądanie w jego oczach chciała uciec, ale Marcin był już tak napalony i wygłodniały, że nie odpuściłby sobie takiej okazji. Już miała uciekać na swojej Rce, ale Marcin był szybszy. Złapał ją w ostatniej chwili za puszysty ogon i przyciągnął do siebie. Owinął jednym z ogonów jej szyję tak, żeby mieć ją blisko swojego ciała, ale żeby nie miała szans się wyrwać. Zaczął dotykać jej i tak już odsłonięte piersi. Były tak jędrne i sterczące, że miał ochotę wejść między nie i poczuć je swoim przyrodzeniem. Ale nie tym razem. Za bardzo by się wyrywała. Noc się kończyła, więc nie miał czasu. Prawą ręką zerwał jej bieliznę i pchnął ją do przodu tak, że oparła się o pień stojący przed nią. Jedną rękę miał zajętą trzymaniem ogona owiniętego za szyję. Marcin zsunął swoje spodnie. O tak, był już gotowy od dawna. Położył go na jej pośladkach, była wypięta idealnie. Przesuwał nim między jej krągłościami, powoli schodząc coraz niżej, w kierunku jej szparki. Była tak wilgotna, że wszedł w nią jednym pchnięciem. Ahri zapiszczała. Jego bydlak był chyba dla jej ciasnej szparki trochę za duży. Posuwał ją od tyłu tak szybko, że Ahri nie miała kiedy brać powietrza do płuc. Odgłos penetracji niósł się po całym lesie. Brał ją tak mocno jak nigdy żadnej kobiety. Ona już opadała z sił, ale on już był blisko. Ostatnie pchnięcia w jej drobne ciałko były najmocniejsze. Skończył w niej. Zamarł chwilę w tej pozycji. Ulga, jaką mu to przyniosło, była nie do opisania. Wyszedł z niej, ubrał się i ją puścił. Upadła na ziemię. Była wyczerpana. Marcin nachylił się nad nią i szepnął jej do ucha: "Mogłaś nie zaczynać, lisku" i poszedł. Po powrocie jak nigdy zasnął od razu.